wtorek, 3 lipca 2012

22.

Malabrigo na sweterek wybierane z Bogaczką :)

Miało być po kolei, ale nie będzie J
Wspomnienia  pobytu we Wrocławiu  chciałam zacząć od relacji spotkania przy wrzecionie.  Niestety, nie zrobiłam ani jednego zdjęcia!  Mimo wszystko, uda się . Fotorelacja będzie  nie tylko z pięknymi zdjęciami parku, nas , ale i naszych poczynań. Potrzebuję jedynie  trochę więcej czasu.
Moja wizyta we Wrocławiu to  nie tylko wrzeciono.  Nie mogłam nie odwiedzić  e – dziewiarki. A tam spotkałam  Bogaczkę i Scriptorię   , Panią Mariolę oraz wspaniałą osobę, której imienia nie znam, ale która na pewno będzie służyłam pomocą każdej  odwiedzającej e – dziewiarkę.  Żadnych barier, czy  krępującej ciszy – pasja wystarczyła byśmy zaczęły rozmowę, tak jakbyśmy prowadziły ją od zawsze.
Moje farbowanki, mocno podobne do tych jakie sobie kupiłam... no taki przypadek :)


Wyszłam z torbą cudowności, bo … umiejętność przygotowania własnej wełny, czy też farbowania już gotowej,  nie leczy z przyjemności kupowania J Dostałam zestawy pięknych próbek. Zobaczyłam miejsce , o jakim jeszcze kilka lat temu we Wrocławiu można było pomarzyć, że o wełnach nie wspomnę.

Malabrigo ...

Malabrigo...


Zanim dojechałam do Normandii, jeden z zakupów, len Dropsa,  przerobiłam na takie „ cóś”.

Mala...nie! Len Dropsa - La pierrette


Nie korzystałam z żadnych schematów, bo też co tu wymyślać.  Dla mnie to po prostu szal z dwoma dziurami na ręce J Aktualnie przechodzę fascynację rzeczami krótkimi a szerokimi  więc „ udziergałam   prostokąt 160cm na 54cm z podęciami na rękawki.  Przejścia kolorów zaakcentowałam poprzecznym łańcuszkiem z drobnym geometrycznym ażurem, a brzegi obrzuciłam oczkami rakowymi wykonanymi bezpośrednio na dzianinie bez rzędu półsłupków, które tu, byłby zbyt widoczne.

La pierrette - detal, łączenie kolorów

„ Cóś „ dostało nazwę „ La pierrette – Kamyczek „
Len okazał się bardzo wdzięczny w robocie, choć jeśli ktoś zobaczyłby dzieło przed wykończeniem, nie uwierzyłby, że przejdzie taką metamorfozę.  Oczka rakowe są niezbędne, bo lekkie i miękkie brzegi wykazywały duże skłonności do życia własnym życiem. Wykończenie rękawków być może też je dostanie. Póki co,  testujemy się.


La pierrette - deal, oczka rakowe


Zużyłam pięć motków , zostało mi może jakieś 15 m szarego ;)  Niestety, 4 motki miały supełki ( nauczona ostatnimi doniesieniami z blogów  od razu dodaję, że tak się może zdarzyć i nie jest to zarzut, poza tym wiem, że len dropsa jest bardzo lekko skręcany, więc w produkcji musi się rwać,  dzięki temu jest  jednak miękki  i lejący … tyle tylko, że mi  trafił się maks J)
„ Kamyczek „ może być noszony rozpięty – dyndający. Osobiście wolę go  jednak w wersji z broszką.

La pierrette - dekolt pleców, głęboki, opadający - jak w japońskim kimonie



Wzór: La pierrette by fanaberia
Wełna : Lin Dropsa, 5 motków
Druty : nr 4



La pierrette - detal, rękawek, plecy



I na koniec moje kamienie. Robię je od dawna, choć nigdy nie sądziłam, że warto je pokazywać. W Polsce i Czechach trochę brakowało mi surowca, ale tu…. Kankanka  zaczęła  nawet podejrzewać,  że w Normandii   wszystkie są  takie… J Nie będę ukrywać, tak się może stać, bo przerabiam ich ostatnio straszne ilości J


Moje kamyczki

To takie proste, porządkujące myślenie zajęcie.  Nie lęgnie się cynizm, zajadłość i zazdrość… szkoda, że nad Bałtykiem tak ich mało ;)


Kamyczki porządkujące myśli :)



59 komentarzy:

  1. La Pierrette musi być super, macałam Lin Dropsa w e-dziewiarce i zaskoczył mnie miękkością - do tej pory znałam Lino BC Garn i ten daje mi w kość sznurowatością:)) oczywiście gotowy wyrób z dnia na dzień jest coraz bardziej "szmaciany" :) ale przerobienie na drutach tego sznurka.... piiip... zdjęć nadal nie mam, miały być w weekend:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, jest jak piszesz. Lin jest bardzo miękki i lejący. Ładnie się " zblokował" i póki co trzyma fason. Zobaczymy jak będzie dalej. A zdjęciami się nie przejmuj. Poczekamy :)

      Usuń
  2. Jak zwykle perfekcyjne wykonanie. Wiem, że to niby taka prościzna, ale efekt bardzo elegancki - to lubię. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie z burzowego dziś i deszczowego Wrocławia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, dziękuję :) Ogromnie cenię sobie rzeczy, co to nie trzeba się narobić a wyglądają :)
      A z tą pogodą to jakieś szaleństwo. U nas zimno , u Was tropiki!

      Usuń
  3. Basiu, Twoje projekty przemawiają do mnie prostotą i perfekcyjnym wykonaniem, kolorami i doborem włóczki.

    Do tego pięknie je pokazujesz (czyt. fotografujesz)

    ... a wiesz, że widziałam takie "ubrane" kamienie w Grecji :)

    Trzeba nad Bałtyk dużo surowca dostarczyć, warsztaty zorganizować, żeby cynizm, zajadłość i zazdrość wyplenić!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renatko, dziękuję. Buziol wielki. Miło mi tym bardziej, że wiem jak piękne rzeczy robisz i na co zwracasz uwagę!

      Ubrane kamyczki widziałam w wielu miejscach. Wyglądają naprawdę uroczo, a na tarasie lub w ogrodzie bardzo przydają się jako ozdoba stołu i " docisk" serwety :)
      Ja od wielu lat lubię dawać je Przyjaciołom.

      Mówisz żeby tiry kamieni słać? To może być jakiś pomysł :)))

      Usuń
  4. Śliczny ten twój kamyczek, możnaby powiedzieć że zadziwiająco śliczny, no bo: kolory takie zwyczajne, wzór gładki a całość zachwyca,
    jestem zauroczona
    kamyczki są świetne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chmurko, w prostocie siła, ale Ty przecież o tym wiesz :)
      Dziękuję!

      Usuń
    2. Właśnie to chciałam powiedzieć :D pozdrawiam

      Usuń
  5. La Pierrette jest piękna w swojej prostocie. Len to jest niteczka, która za mną ostatnio chodzi jak cień i chyba czas w końcu nabyć motki.
    Ale najbardziej mnie zachwyciły Twoje kamyki, takie piękne połączenie twórczości z naturą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamyczki rób sobie koniecznie! U Ciebie na tarasie będą wyglądać cudnie. I nie omijaj takich naprawdę dużych. Będziesz zachwycona.
      Ogromnie byłam ciekawa tego lnu z dropsa. Póki co bardzo mi odpowiada. Nie wiem, czy nie będzie się mechacił, bo jest słabo skręcony, ale doskonale się pierze, świetnie trzyma blokowanie. Póki co same zalety :)

      Usuń
  6. Cóż, "Kamyczek" ma tyle klasy, że najpierw jęknęłam z zazdrości, potem westchnęłam głęboko i popadłam w lekką zadumę nad marnością własnych wytworów.
    I obawiam się, że na tę zazdrość nawet "normandzkie" kamyczki nie pomogą, jeśli mój osobisty kamień życzliwości nie dał jej rady.
    W całym tym panującym od jakiegoś czasu szal-eństwie to chyba najbardziej elegancki pomysł na szal-nie-szal, jaki w ogóle widziałam. Piękna wariacja na temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fin, bardzo dziękuję!
      Sprawiłaś mi ogromną frajdę tym, co napisałaś.
      Myślę sobie, że nie jedną piękną rzecz jeszcze nam u siebie pokażesz.

      Usuń
  7. Ale dziś rzucasz kamieniami ;)
    Ten ciuszek mnie zachwyca - połączenie kolorów, forma i detale - to jest to!
    Smutno mi, że nie mogłam dojechać na spotkanie we Wrocku; teraz Justyna szykuje w Poznaniu i też nie wiem, czy mi się uda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, dziękuję.
      Założyłam, że kto jak kto, ale my spotkać się musimy. Taka karma, że trzeba czekać...ale damy radę :)))

      Usuń
  8. Szal piękny, a kamienie zjawiskowe....

    OdpowiedzUsuń
  9. No i sie doczekalam.Nowy wpis juz jest,wiec sie ciesze jak glupia.
    Odziany kamien mam i wiem ,ze piekny,ale w takiej ilosci wygladaja zachwycajaco.O szalu-nie-szalu nie bede nawet wspominac!Prostota i piekno!I w koncu pomysl(jesli pozwolisz troszke sciagnac)na przerobienie lnu,ktory zalega w mojej szafie-magazynie.Moj jest taki troche sznurkowaty,jak kiedys sznurek do wiazania paczek,ale po praniu robi sie miekszy.Prawde mowiac nawet mi ta szorstkosc nie przeszkadza.Och jak ja sie ciesze!
    godlesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko! Rób kochana, rób. Jak coś , ślij pytania. Robótkę możesz zacząć albo od dołu, albo od góry. Ja wybrałam metodę od góry, bo myślałam,że nie będę potrzebować do wykończenia oczek rakowych.
      Podcięcia na pachy zaczełam wyrabiać dzieląc robótkę na pół i odliczając po 20cm z każdej strony ( potrzebuję w plecach 40 cm żeby swobodnie ruszać rękoma ). W chwili wyrabiania pach, powstają trzy niezalezne części: przód prawy, tył, przód lewy. Każdą część robi się odzielnie do osiągnięcia właściwego podkroju pachy ( u mnie 23 cm )). Na koniec wszystko ponownie ląduje na jedym drucie i lecimy z długością jaka nam odpowiada najbardziej.
      Moje rękawki to maleństwa - ich celem jest tylko zasłonięcie ramienia.
      Buziaki!

      Usuń
  10. Jak zwykle perfekcyjnie wykonane cudeńko!Jest przepiękne!
    Siedzę z opadniętą szczęką i zazdraszczam z całego serca takiego talentu:))))
    W e-dziewiarce jakaś promocja na Dropsy była,na Lin zdaje się też ,chyba lecę kupować wbrew postanowieniom chociaż w życiu nie zrobię czegoś tak pięknego.Może przynajmniej kamienie zacznę ubierać,to chyba potrafię.Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonusiu, dziękuję za komplementy. Twoim pracom absolutnie niczego nie brakuje. Nie pamiętasz jak zachwycałam się Twoim bolerkiem? Zachwyt nie był udawany!
      Rozumiem chęć złamania zakazu... rozumiem jak mało kto :)
      A kolory Lin są naprawdę śliczne... i taki szary z wrzosem też byłby cudny....ach...
      Ściskam!

      Usuń
  11. Kamyczki porządkujące myśli, bardzo mi się podobają, ale jeszcze ładniej o nich piszesz! A kamyczek lniany jest przepiękny!
    Wiedziałam o warsztatach, ale nijak przyjechać. Żałuję, może kiedy indziej się uda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo z tymi kamyczkami naprawdę tak jest :)
      Z każdym trzeba pogadać, posłuchać ... pomyśleć, a co by było gdybym sama była kamieniem :)
      Takie bajki wychodzą...
      A okazji do spotkań będzie więcej. Na pewno. Teraz masz Księżniczkę - poczekamy aż podrośnie :)

      Usuń
  12. Piękne wdzianko - ubrane kamienie fantastyczne !

    OdpowiedzUsuń
  13. niby kamien kamieniowi nie równy ale u ciebie i kamienie sliczne i kamien piekny...jak zwykle perfekcyjne wykonanie,elegancja,styl i smak wty szalu,nie szalu kamykowym...pieknie pasuja i wygladaja te biale pasy..ubieranie kamieni to troche jak okiełanie zycia..wygladzenie...bardzo mi sie podoba..pozdrawiam ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneczko, buziaki wielkie :)
      Rzeczywiście białe pasy dodały uroku i lekkości. Nie sądziłam, że tak ładnie się skomponują.
      A z kamykami jest tak jak mówisz :)

      Usuń
  14. Kamyczek jest zachwycający, perfekcja wykonania urzekająca....bardzo, ale to bardzo mi się podoba! Rozpaliły się moje chęci posiadania.....
    p i ę k n e!:O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ana, bardzo dziękuję. Chwytaj druty i dziergaj. Jak coś , pisz , postaram się pomoc :)

      Usuń
  15. ..jak zwykle Basiu, powalasz mnie pieknem i prostota Twojego projektu :)
    ...wykonanie perfekcyjne :)

    ..a zeby slac kamyki tirami nad morze nasze, to najpierw musielibysmy sie nauczyc widziec w nich piekno- a nie "bron"
    ..sciskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tinkusiu, dziękuję i ściskam mocno. Twoje słowa to dla mnie wielki komplement!

      Nie myślałam tak o kamykach, ale wiesz... masz rację :)

      Usuń
  16. Urzekłaś mnie prostotą "Kamyczka". Bardzo lubię takie rzeczy. A odszydełkowane kamienie już widziałam na jednym z blogów, ale cały czas mnie intrygują. Mogę zaświadczyć, że porządkują myśli, bo w taki sam sposób obrabiałam wielkanocne wydmuszki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zulko, ogromnie dziękuję. Proste rzeczy mają w sobie wielki urok.
      Kamyczki mocno uzależniają,do tego mają praktyczne zastosowanie. Wróżę im wielką przyszłość :)

      Usuń
  17. Włoczki piękne, a to coś z lnu po prostu rewelacyjne - na tych zdjęciach wygląda raczej jak jedwab.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Theli, bardzo,bardzo dziękuję. Len dropsa ma piękny połysk, rzeczywiście kojarzy się z jedwabiem. Połysk nie znika po prosniu, a len jest miękki i lejący. Wybaczyłabym mu więcej niż supełek w motku :)

      Usuń
  18. A mnie intryguje coś innego, pomijając zachwyty nad lnem (choć zabiłaś klina tym cudem): sprawa dotyczy techniki, jak to jest z odwróconą stroną kamienia, nigdy nikt nie pokazywał kamieni z drugiej, chyba mniej zjawiskowej strony, czy na końcu siateczki ściąga się toto niteczką, czy dopasowuje motywem siatki (mam nadzieję, że wyrażam się jasno?), pytanie techniczne, bo kamienie mnie zauroczyły, a poza tym widzę już ich praktyczne użycie, no może nie w wichurze stulecia, ale na drobne powiewy wietrzyka i piękny obrus w ogrodzie...pozdrawiam hel.

    OdpowiedzUsuń
  19. Odwróconą stronę mojego kamienia można zobaczyć na blogu Kankanki.
    Nie wiem, jak wykańczają je inni, ale u mnie nie ma w tym żadnej tajemnicy. Mam dwa sposoby. Pracochłonny, gdzie trzeba przygotować dwie zbliżone kształtem do kamienia swerwetki i połączyć je szydłem już na kamieniu lub prosty ściagając serwetkę od spodu nitką.
    Na letnim, ogrodowym stole kamienie wyglądają przecudnie. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Basiu, czudowy Kamyczek! Bardzo mi się podoba len i rzeczi minimalistyczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, jak pięknie napisałaś! Dziękuję :)

      Usuń
  21. Chcę kamyczek! Pochowaj ,bo buchnę.
    Sweterek cudo...też schowaj :)
    No i potwierdzam całą sobą,że ani umiejętność własnoręcznego przygotowania wełny,ani nawet posiadanie ich dużej ilości nie wyklucza ani chęci,ani nawet OGROMNEJ potrzeby posiadania nowych. W sensie kupowania równiez :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic sochawać nie będę. Po prostu dowiozę tylko z plaży kamieni :)

      A tak na poważnie, to myślę,że choroba, która nas drąży w kwestii wełen powinna zostać opisana i spokojnie możnaby ją już leczyć :)

      Usuń
  22. Wdzianko cudne. Właśnie zaczynam urlop - może coś podobnego wydziergam. Podoba mi się ten len.
    Kamyki urocze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję!
    Dziergaj, dziergaj. Len na lato jak marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. nie mogę odżalowac, że mnie nie bylo na tym spotkaniu... no nie mogę... ;-/ rodowita wroclawianka i taka klapa...
    pozdrawiam serdecznie
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, nic się nie martw. Toż ja będę do Wrocławia przyjeżdżać często. Tak myślę :))))

      Usuń
  25. Ty, a jakiegos przemytu kamieni do Polski to Ty bys sie nie podjela? Nikt by nic nie podejrzewal, a kasa z trzech tirow kamiorow na nowe wloczki bylaby jak znalazl... ;-)

    Wdzianko obledne, ale ja jak wiadomo lnoholiczka, to nie wiem, czy sie moja opinia liczy :-)

    PS: Czytam "Szybki cash" Lapidusa. Zbieznosc pomyslow nieprzypadkowa :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, z tymi tirami to mi się bardzo podoba. Zintensyfikuję myśli...hłe, hłe...
      Pańcia w koronkach i przemyt to może być to :)

      Usuń
  26. Basiu Ty nie jesteś dla mnie jakąś tam osobą dziergającą na drutach Ty dla mnie jesteś artystką a każda praca która wychodzi z pod Twoich drutów to dzieło sztuki - zachwyciłam się tym projektem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madline, dziękuję po stokroć i płonę rumieńcem :)

      Usuń
  27. Ten fraczek jest cudny, patrze okiem artystki, uważam, że ty też nią jesteś. Obserwuję
    Zawsze zapraszam Cię do siebie, będzie mi bardzo miło
    BLOG O PROJEKTOWANIU MODY itp... http://zapalov.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję, za słowa uznania, za zaproszenie. Na pewno będę wpadać!

      Usuń
  28. Przepiękne to szare wdzianko.
    Ja właśnie kończę sweter z tej samej włóczki i jestem na etapie dumania, jak go zblokować,
    by zmiękł, a nie zrobił się jak sztywny jak blacha (słuchy mnie doszły, ze tak może być).
    Mogłabym się dowiedzieć jak ty blokowałaś? Jak się teraz dzianina zachowuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lete, dziękuję.
      U mnie z blokowaniem nie było problemów, bo to długi prostokąt z dziurami na małe rękawki. Nadziałam go więc na druty do blokowania szali. Do płukania dodałam krople płynu. Póki co ładnie trzyma fason, nie jest za sztywny ani zbyt szmaciany. Nie zakładam go często, bo u nas chłód, więc doświadczenie niewielkie, ale jestem dobrej myśli :)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo! Właśnie też tak planowałam pomoczyć go nieco w eucalanie ( o tym płynie mowa, tak?).
      No to rękawy kończę i będę działać.

      Usuń
    3. Proszę bardzo :)
      Pranie zrobiłam najbardziej tradycyjne jak można. Płyn do tkanin delikatnych, a potem płyn do płukania. Eucalan stosuje tylko przy wełnach ( choć wiem, że polecają go do wszystkiego ).

      Usuń
    4. Dziękuję jeszcze raz za pomoc!

      Usuń
  29. Szalenie, ale to szalenie spodobał mi się ten Kamyczek! Zasługa koloru, bo przecież fason widziany już. Jest w nim nawet bardzo dużo "japońskości".
    Nie przeładowany, akuratny i chyba z masą "noszalności". Zmałpuję, no nie ma rady. Z góry przepraszam.

    Kamyk w szacie leży mi nad głową. Na wysokości wzroku, na pólce. Przywodzi bliskie spotkanie, jakieś ciepło, emanuje siłą miliardów lat i jednym uściskiem serdecznym.

    OdpowiedzUsuń
  30. Hi,

    Congratulations you have very delicate works! I love the rocks!
    Have a look at my blog I’ll be glad.

    Hugs from Portugal

    Ana Love Craft

    www.lovecraft2012.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń