Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpłatne warsztaty przędzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpłatne warsztaty przędzenia. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 maja 2012

18.


Jestem!
I to od razu ze zdjęciami swojego ostatniego  „ udziegu „ . Żadnego filozofowania, pieczenia i gotowania ;)
Uważni czytelnicy  pamiętają  zapewnie moją obietnicę pokazania,  jak wykorzystać  fantazyjną wełnę ( szczególnie tę ręcznie przędzioną  typu corespun ) w wyrobach innych niż filcowane.  Sama wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, co z tego można zrobić, bo podsuwane w książkach  pomysły nie przekonywały mnie.  Podobnie jak wykonane z tej nici sterczące bolerka i owijańce.



Moim zdaniem mniej znaczy lepiej. Postanowiłam więc połączyć  cieniutki moher oraz wełnę powstałą z owijania bawełnianego kordonka jedwabiem i moherowymi lokami w jedną całość. Wyrysowałam prostą tunikę, w której zakładałam, że będzie mi dobrze i zabrałam się do roboty. Fantazyjna wełna trzyma kształt spódnicy w sposób niewiarygodny. Nie sądziłam, że aż tak  ;) Całość cudna, lekko niedbała,  tyle, że już nie dla mnie ;)   



Boki  wykończyłam przyszywanymi plisami, by dodatkowo je obciążyć i mieć gwarancję, że nie zaczną się rolować. Plisy powtórzyłam też jako wykończenie dekoltu.  Ogromnie podoba mi się rysunek fali, jaki uzyskałam wykorzystując motyw opracowany przez Mindy Wilkes.  



Długie podcięcia pod pachami wykończyłam oczkami rakowymi, szydełkiem 0,5 ;). Całość utrzymana jest w  stylizacji lat 20 – stych.



Metryczka:

Wzór: by Fanaberia
Ażurowy motyw: by Mindy Wilkes
Druty: nr 5
Wełna:  a) moher kozi 100% - 50 gram
                b) wełna artystyczna typu corespun, ręcznie przędziona i farbowana – 30m.





I jeszcze wiadomość . Wszystko wskazuje na to, że pokaz,  jak prząść na wrzecionie odbędzie się  9 czerwca we Wrocławiu w Parku Staromiejskim ( to ten koło Teatru Lalek ), koło godziny 16.00. Pokaz i krótkie warsztaty są bezpłatne. Może spróbować każdy,  kto przyniesie swoje materiały.


poniedziałek, 30 kwietnia 2012

17.


I u nas długi weekend. Niestety, pogoda zupełnie inna niż w Pradze(30°), czy Wrocławiu ( 26° ).
Dziś nieśmiało po ulewach i wichrach wyjrzało słońce… ale coś mu nie wierzę. Do tego przyplątała mi się jakaś  upierdliwa dolegliwość, która nie pozwala wleźć  z domu na dłużej niż pół godziny. Niby idzie ku dobremu, ale jakoś strasznie wolno.
Odkryłam nowy deser “ Pastis de gascon”. To rodzaj ciasta ( choć pastis to oczywiście również trunek )  z nadzieniem z jabłek w armaniaku. Zafascynował mnie już dawno temu, ale Anglik, który o tym przysmaku opowiadał, ominął szczegóły i przepisy. Nie podał też tradycyjnej nazwy, więc nie bardzo było wiadomo czego  szukać.
Aż tu nagle…  J



 Pastis de gascon domowej roboty

Poznałam nie tylko przepis, ale i sposób wykonania. Francuzi mówią, że to trudne ciasto, ale  to  samo mówią o makaronikach. Mnie nie sprawia kłopotu, choć  jest z nim sporo zabawy. Trzeba koniecznie zrobić  najpierw coś , co przypomina ciasto filo, wysuszyć płaty, a potem posmarować je sklarowanym masłem i posypać cukrem. Ciasto można po prostu kupić  i ominąć żmudny proces wyciągania. Jabłkowe nadzienie ma zaskakujący smak. Nie ma w nim cynamonu. Jest masło, cukier,  armaniak – dużo armaniaku ;) i zapach pomarańczowy.
Jak dla mnie – poezja.
Pastis Gascon w robocie ;)




Oczywiście dzierga się i plecie :)

 Heklowane motywy do jedwabnej tuniki

Powstało parę rzeczy, które czekają na wykończenie i decyzje co z nimi dalej, na ukończeniu są też te, które kiedyś obiecałam Wam pokazać. Obkupiłam się  w modowe katalogi na jesień i zimę 2012/2013 i jakoś tak czarno i szaro się tam zrobiło…                                  
Mam nadzieję, że po kolorowej wiośnie i lecie ulica nie zauważy proponowanego zimowego przygnębienia!





I na koniec nieśmiała zapowiedź.
W czerwcu (  początek miesiąca ) będę we Wrocławiu. Mam ochotę publicznie pokazać , jak przędzie się wełnę na wrzecionie. Gdyby ktoś był zainteresowany, zamieszczę szczegóły z datą i miejscem ( na pewno będzie to centrum miasta ). Pokaz i  warsztaty ( jeśli znajdą się chętni ) będą bezpłatne. Wystarczy przynieś z sobą własne wrzeciono ( choćby zrobione z mątewki lub płyty CD ) i trochę czesanki.
Jestem przekonana, że to będzie wspaniała zabawa !