poniedziałek, 6 maja 2013

49.



Hayward by Julie Hoover. Nie od razu wiedziałam, że go chcę. Droga do niego była długa, bo prowadziła przez Still Light Tunic . Kto się domyśla, że najpierw zrobiłam Still Light, potem ją sprułam i wykonałam Hayward, domyśla się słusznie :)




Na sweter zużyłam  wełnę pokazywaną tutaj oraz   singla przędzionego metodą „ grubo – cienko” z przewagą cienko.




Model jest absolutnie fantastyczny, choć w moich melanżach gaśnie gdzieś jego prostota. Wiem. Szeroki, z mocno obniżonym raglanem. Cudnie „ załamuje się” podkreślając linię ramienia (wyraźnie to widać w oryginale). Mój sweter jest dłuższy  ( tułów i rękawy), ale kolejny  zrobię inaczej :)  Dużo też tukoloru w kolorze, choć „ na żywo” wygląda na bardziej zrównoważony. To zdecydowanie mój model i chyba tak łatwo się z nim nie rozstanę.




Model: Hayward by Julie Hoover

Wełna: ręcznie przędziony i farbowany merynos

Druty: 2,5

Zużycie: cca. 1400m.



*Kilka uwag o wełnie.

Jestem ogromnie zadowolona, że w końcu odważyłam się porządnie zahartować swoją nitkę. Dzianina jest miękka, ale wyraźnie widać, ze nie powinna łatwo się mechacić. Poza tym przetestowałam ją w pruciu  i jest lepiej niż dobrze.



Choć farbowane kłębuszki są przecudnej urody, zdecydowanie wolę nitkę z farbowanej czesanki. A jeszcze dokładniej z farbowanej czesanki uprzednio wymieszanej i gręplowanej tak jak np.  tu


Nie lubię singli w gładkiej dzianinie. Definitywnie. Nie ma znaczenia, czy robię je sama, czy kupuję. Nie lubię tego charakterystycznego rzędu słupków, jaki się tworzy . I nie powstaje on z przekręcenia nitki, bo wówczas rzędy dodatkowo skręcają, ale jest wynikiem urody wełny.  Nic ładnego w tym nie widzę.  Ale nie bójcie się, to nie jest zaraźliwe  :)

Zdjęcie pokazuje układ oczek singla,który doprowadza mnie do szału ;)
Niebieska wełna to wyrób komercyjny, zielona - moja, ręcznie przędziona.

42 komentarze:

  1. Przepiękny sweter! Już wiem dlaczego zniknęłaś na tak długo ;) To musiał być bardzo pracochłonny projekt...
    Rewelacja. Aż nie mam słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korespondentko, ale mi miło :)
      Moje wykonanie nie jest jakieś szczgólne,ale sweterek nosi się rewelacyjnie. Zniknęłam, bo zajęłam się dodatkowymi projektami... i coś one za bradzo mnie wciągnęły :)

      Usuń
  2. Sweter piękny! Bardzo lubię luźne, wygodne swetry. A Twoje kolory jak zwykle bajeczne. Miodzio i cukierki!
    A ja akurat lubię jak mi się tak prosto włóczka układa :)
    Pozdrowienia z niezbyt słonecznego Wrocławia, kasztany dziś w końcu zakwitły, w sam raz na matury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, dziękuję! Z tymi oczkami to takie moje skrzywienie nic się nie przejmuj.
      U nas pogoda chyba taka jak u Was, kasztany wcale nie szaleją, cieszy tylko temperatura i szalejące w drzewach ptaki.
      Aaaa, i jak dobrze się poukłada to z końcem czerwca zawitam do Wrocławia.Szykuj się na kawę :)

      Usuń
    2. Już się cieszę i czekam!

      Usuń
  3. Sweter super co do kroju i kolorystyki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo gustowny sweter, kolory bardzo mi się podobają. Mogłabyś napisać odrobinę więcej o tym hartowaniu nitki? Tzn. ile razy moczyłaś tego merynosa w gorącej i zimnej wodzie na przemian? Bo chciałabym potraktować w ten sposób kilka nitek ze swoich zapasów :)) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Moje melanże nie pokazują całej urody tego swetra, ale w końcu prządka nie może chodzić tak zupełnie jak inni :)
      A co do hartowania. Po uprzędnięciu i wstępnym zimnym praniu, nalałam do jednego pojemnika bardzo gorącą wodę ( ok.70-80oC), a do drugiego zimną z paroma kostkami lodu. Związany nawój( to, co zdjęłam z motowidła) nalożyłam na patyczek,by nie wkładać do gorącej wody rąk, i szybkim ruchem przeciągnęłam motek przez wrzątek od góry do dołu pojemnika,dwa razy. Wyjęłam i bez wykręcania przeciągnęłam przez pojemnik z bardzo zimną wodą. Nie wyciskałam motka. Dopiero jak ociekł, wytarłam go w ręcznik i pozostawiłam do wyschnięcia. W stosunku do tego,co robiłam poprzednio ( a poprzednio po prostu ostatnie płukanie robiłam w bardzo ciepłej wodzie ), nitki w hartowanej włóczce wyraźnie się ze sobą splotły, a drobne włoski przestały odstawać. Wełna nadal jest elastyczna i miękka, ale nie sądzę by się teraz łatwo sfilcowała:)

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję za podpowiedź, pewnie jutro spróbuję na swoich merynosach :))

      Usuń
    3. Na zdrówko :)
      Będę trzymać kciuki!

      Usuń
  5. No co ja mogę napisać? Sweter cudny. A dało by się tak zbliżenie na te cienkie-grube? Bo mnie to bardzo interesuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiulku, dziękuję :)
      Zbliżenia się zrobią, na żądanie raz można :))

      Usuń
  6. Ale swietny model wygrzebalas :-) Ten efekt 'grubo-cienko' jest niesamowity, tez upraszam o zdjecie z bardzo bliska! Ostatniego zdjecia porownawczego komentowac nie bede, tylko sie rozesmiac i pokiwac glowa... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i swój swego pozna :)))
      Zdjęcie z bliska się zrobi i się zamieści. Uprasza się spokojnie poczekać :)

      Usuń
  7. Matko i córko! druty 2 i pół?! ..... :) efekt super! a powiedz, ten przedłużony raglan robiłaś co 4 rzędy dobieranie oczek? no bo rękaw w obwodach wygląda na zupełnie normalny... hmm.. :) ale się nadłubałaś tymi wykałaczkami 2.5... no normalnie podziw.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wskoczyłam właśnie na stronę projektu i ... rewelacyjny w swej prostocie... dzięki :)

      Usuń
    2. Madziu, ja te 2,5 bardzo kocham.I nawet te moje namioty jakoś specjalnie więcej czasu mi nie pożerają. Na dużych drutach robię dla siebie moherowe swetry,bo wówczas mniej moheru w jednym miejscu i nie przypominam kuli :))) A jak jeszcze to przeprasuję to sama gładkość jedwabiu zostaje.

      A model warty polecenia i powtórzenia. Mnie zachwyciło to wykonanie http://www.ravelry.com/projects/danakol/hayward i mój układa się dokładnie tak, tylko ma długie rękawy. Sweter robiłam od dołu,zbierając oczka w co trzecim rzędzie.Na rękawach jest ściągacz wykonany włoskim sposobem.

      Usuń
    3. no i nabrałam chęci... szczególnie, gdy zobaczyłam, że te pełniejsze panie wyglądają całkiem całkiem w takim worku:) bo miałam obawy co do swojej kulkowatej postury w tego typu sweterku... hmm... chyba zaczynam mieć pożądliwe myśli... :) dziękuję:)

      Usuń
    4. Madziu, no co TY! Ja ten sweterek zrobiłam dla siebie i mówię Ci, na mojej kulce wygląda doskonale :)

      Usuń
  8. Piekny 'model'!I te kolory.Nic dodac nic ujac!godlesia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ściskam Cię mocno. U nas w końcu ciepło!

      Usuń
  9. Przepiękny ten sweter w swojej prostocie. I wełny niebanalne... Chyba rozumiem Twoją niechęć do skończonego Still Light Tunic, on nie każdemu pasuje. Mój w zasadzie skończony, czeka na sprucie tułowia od dołu do pach i zrobienie tej części po mojemu... Basiu, podziwiam Twoją twórczość, zachwyca mnie wysoko powieszona poprzeczka i niezmiennie się czegoś bezcennego uczę przy lekturze wpisów. Dziękuję, pozdrawiam, Maria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, bardzo dziękuję. Ja, na swoje potrzeby wydłużyłam Still Light Tunic,bo w wersji oryginalnej miałam kieszonki w złym miejscu. Proste formy po prostu mnie urzekają i cieszy mnie, kiedy inni z tego korzystają :)

      Usuń
  10. zapisać:
    -sweterek do zrobienia sztuk jeden (na początek)
    -pierwsza z nowych nitek do hartowania
    zapisane
    Poleciałam sprawdzić swój sweter z szetlanda w singlu i nie mam takich słupków...może już sprałam? A może dlatego,że dość luźno skręcona nitka była? Ale wiem o czym mówisz bo w czymś tak mam ,tylko sobie nie mogę przypomnieć w czym...I tez nie lubię.
    Twój seterek cuudo do kwadratu. Zrób raz coś do bani,co? Niech się raz zdziwię ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laurko, masz racje! Singiel delikatnie sprzędziony nie tworzy tak wyraźnych słupków podobnie jak grube nitki pojedyncze.
      Nitka po hartowaniu przypomina zupełnie takie sklepowe. Włosek jest, ale taki mini,mini. Fajne to.
      A sweterek to taki zwyklak, w grupie pokazanej na ravelry jest pare ładniejszych od mojego :)

      Usuń
    2. Goń się! Ja Twoją fanką jestem i takiego jak Twój nie znajdę :P
      A co do hartowania to jesteś pewna,że nie zrobie sobie filcaczka? Bo wiesz,ja potrafię nawet alpakę ;))))

      Usuń
    3. Och Ty moja fanko :)
      Mój merynos to było 18,5 mikrona. Zrobiłam dokładnie tak, jak opisałam to dogers i nie sfilcował się na kamień, choć trzech nitek z jakich zrobiłam jedną, po hartowaniu, nie rozdzielę łatwo, choć ciągle mogę. Jeśli boisz się, że u Ciebie może być inaczej, spróbuj z nieco niższą temperaturą. Szok będzie mniejszy,to i filcowanie słabsze. Tak myślę :)

      Usuń
    4. O! 18,5 mikrona to filcowałam oczami :))) Ale spróbuję,bo mnie mocno zaintrygowalaś efektami.
      :*

      Usuń
  11. Jest fantastyczny w formie i w kolorze - zaczynam powoli żałować że nie potrafię prząść i farbować...choć to i tak nie gwarantowałoby takiego efektu - widać w tym sweterku Twoje ogromne wyczucie materii!!!! po prostu cudo!!!...a może przędziesz i farbujesz czasem na dla kogoś?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ana, bardzo, bardzo dziękuję. Według mnie w tej wełnie mocno poszalałam z kolorem, ale jeśli Ci się podoba,to tylko mogę się cieszyć :)
      Gorąco Cię zachęcam do przędzenia. To nic skomplikowanego, a wolność w tworzeniu niewyobrażalna.
      Moje sklepiki rzeczywiście od dawna zaniedbane, ale przędę i farbuję dla innych cały czas.Pomału jednak zacznę pokazywać motki do wzięcia na blogu, może coś Cię zaciekawi :)

      Usuń
  12. Bardzo ciekawe połączenie kolorów i faktur, podoba mi się ogromnie, choć sama bym na to nie wpadła że włóczka grubo-cienko może dobrze wyglądać w zestawieniu kolorową :) Model też spodobał mi się dopiero po obejrzeniu go u Ciebie, wcześniej go widziałam i wcale nie zwróciłam na niego uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję. "Cienko-grubo" jest w wersji mini, więc pasuje do wszystkiego. Gdyby to był grubasek, pewnie zdominowałby wszystko.
      A co sweterka miałam tak jak Ty. Widziałam, ale jakoś mnie nie ruszał aż zobaczyłam to wykonanie http://www.ravelry.com/projects/danakol/hayward i przepadłam :)

      Usuń
  13. Podobają mi się kolorki i struktura góry,na pewno fajnie w tym wyglądasz.Ściskam serdecznie:-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryleczko, buziole :)
      Nosi się wspaniale. Dziękuję!

      Usuń
  14. Basiu, Ty rzeczywiście umiesz dopatrzeć się w "bezkształtnym" zdawałoby się modelu jego ukrytej urody. Ja bym przeszła obojętnie na ravelry obok tego projektu, a Ty zrobiłaś z niego naprawdę cudny sweterek. Może i zwykły, ale cudny :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję. Musisz uwierzyć, że i ja potrzebowałam czasu,by docenić jego urodę :)
      Serdeczności!

      Usuń
  15. Wszystko co Basiu robisz jest super,:), często zaglądam też na to co robiłaś, aż tu bach nie można, nici z podglądania w poprzedni blog:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antosiu, dziękuję. To prawda. Zamknęłam fanaberię w pradze. Teraz to już tylko mój kawałek historii, ale i tu z czasem będzie dużo do oglądania :)

      Usuń
    2. Mówi się trudno, to Twoje prawo:))

      Usuń
  16. Super model,Twoja wersja ogromnie mi się podoba,cudna jest Twoja wełenka,świetne kolory:).

    OdpowiedzUsuń