czwartek, 2 lutego 2012

8.

Światło
Kocham, tak samo jak wodę. Godzinami mogę gapić się w przestrzeń obserwując li tylko zmianę jego natężenia i drgania obrazu, jakie wywołuje swoim ciepłem. Dziś mogę patrzeć tylko w okularach, ale kiedyś…..  ;)



Nie mogę napisać , że światło Normandii jest dla mnie zaskoczeniem. Wiem , dlaczego impresjonizm urodził się właśnie tu, ale po zaczadzonej Pradze ( listopad spowił ją smogiem  i pewnie trzyma do teraz ) to coś absolutnie zachwycającego. Zresztą, uwielbiam prząść przy świetle małej lampki padającej na czesankę. Widzę wtedy takie cuda, że nie muszę oglądać  żadnych innych.



Dzisiejsze zdjęcia to tylko światło. Nie pracowałam nad kolorami, nie obrabiałam ich, w ogóle staram się tego nie robić i czasem bywa różnie. Sprzędziona ręcznie wełna błyszczy dzięki jedwabiowi ( wielbłąd  z jedwabiem tym razem mulberry ) i wybijającemu go światłu. Wełnę beretki  zrobiłam na wrzecionie z dorosłej alpaki. Jej kolory bez blasku światła nie zachwycają mnie w ogóle, choć miękkość powala.  Niestety, berecik nie dla mnie. Wyglądam  w nim …  wiadomo jak ;)



Odwiedzającym mnie gościom  w Normandii będę go prezentować jako farbiarską  porażkę i oddam jak tylko znajdzie się zachwycony ;)
A moteczek też na prezent…

35 komentarzy:

  1. hahaha..... na początek takie zachwyty a potem - okaz porażki:) ja się właśnie zastanawiam, jak przeskoczyć problem pod tytułem - zrobić coś, czego nie umiem ocenić, np wielkość czy kształt - ja mam swoje preferencje, np co do nakryć głowy, ale przecież miliony ludzi ma/może mieć inne (np beret, którego ja nie założę i nie umiem ocenić, czy dobrze zrobiony, czy źle:) - a nie chciałabym robić tylko tego, co ja noszę/mogłabym nosić:) ciekawe, jak to przeskoczę, jeśli w ogóle:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. kochana jaka porażka, no ja co prawda laik jestem ale kolory są przecudne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. magdo, ha ha...to taka podpucha, ale od razu napisałam,że wełna beretki nie jest szczególnie zachwycająca. Swoją urodę na zdjęciu zawdzięcza światłu ;) Ta w moteczku jest podobna, ale turkus zamienił się w szary i jest super nawet bez światła ;)
    A co do problemu o jakim piszesz. Nie pokonałam tej barwiery. W 95 % robię rzeczy, które mi się podobają :)

    Aniu, to właśnie zasługa światła. Jak jest nawet beretka wygląda jak cudo :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz Basiu, to nawet nie chodzi o to czy robię to co mi się podoba (bo to jak dla mnie oczywiste, że MUSI mi się podobać, inaczej bym nie umiała zrobić:), ale coś, czego ja nie umiem zmierzyć, przymierzyć, ocenić..... ostatnio o mało nie biegałam po sąsiadkach mierzyć czapkę, bo nie umiałam odpowiedzieć, czy na konkretny obwód głowy będzie dobra:) ja mam tyle i tyle (dość sporo w obwodzie) i wiem, że np na mnie jest dobra, ale są mniejsze głowy.... jak zrobię mniejszą, to czy dobrze się ułoży? tego już nie wiem, bo nie przymierzę:D to taki przykład "głupiej czapki".... a jeśli do rozmiaru dorzucić jakiś fason, który na mnie wygląda fatalnie.... ale na innej głowie super! nie umiem takiej czapki opisywać, reklamować, bo .... no właśnie:) Chyba to kwestia doświadczenia i ilości oczapkowanych głów...... dlaczego człowiek musi uczyć się na błędach?...

    OdpowiedzUsuń
  5. No Basiu prawdziwa z Ciebie impresjonistka :)) Kolory i blask wełenek cudowne
    A kolory beretki baaaaaardzo mi się podobają i pewnie już dziś bym Cię odwiedziła , żeby ją uzyskać :))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Fanaberio, podczytuję cię od jakiegoś czasu i podglądam też - przyznaję się. I żadnej porażki nie widziałam w tym, co robisz. Być może nie to zamierzałaś, ale dla mnie to jest piękne. Idealnie "mój" zestaw kolorów. Piękny...
    Pozdrawiam i życzę sukcesów. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. chciałbym mieć takie porażki jak Twoje:)
    ale Ty jesteś o parę "leveli" wyżej w robótkowych zabawach, więc rozumiem,ze może drażnić Cię to, czego ja nie dostrzegam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Madziu, myślę, że to całkiem poważny problem. O tym, co komu pasuje, decyduje on sam. O tym, czy my robimy coś zgodnie z regułami sztuki decyduje nasza wiedza i umiejętności. Rozmiary czapek bywają różne S, M, L, XL tak jak ubrania. Musisz zdobyć wiedzę co oznaczają one w cm. Możesz zdobyć „ kalotki – główki”, z których korzystają modystki, by sprawdzać, czy to co robisz pasuje do danego rozmiaru, ale to, czy komuś w tym będzie ładnie… to moja Miła wielka tajemnica i myślę, że nie ma na nią recepty. Ja, np. uwielbiam turbany, ale w każdym wyglądam strasznie. Mimo to nie ustaję w poszukiwaniach, bo wiem, że gdzieś jest cos, co na pewno będzie mi pasowało :))

    chmurko, przyjeżdżaj, choćby zaraz :)

    kasikk, dziękuję. Miło,że napisałaś. Nie wszystko jest ładne. A beretka zyskuje naprawdę tylko w świetle.

    myszoptica, aleś napisała, chyba padnę :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. ...piekne to :)
    ...juz nie moge sie doczekac :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękne drugie zdjęcie. Urzeka mnie odbicie wełny w podłożu. Ehhh, światło... ;-)

    A co do zasadniczej treści. Cóż, ile jest takich ubrań, które pomimo, że nam się podobają, wyglądamy w nich... nieciekawie. Czasami wystarczy zmiana koloru, czy zaszewka nieco inaczej umieszczona. Ale to już trzeba mierzyć i kombinować. I jak pisze Magda, nie mogąc dopasować trudno orzec, jak tworzyć. Przeliczyć oczka na inny rozmiar nie jest trudno. Tylko, jak to wówczas wyjdzie na osobie... Ten 'problem' chyba bardziej doskwiera osobom robiącym prace 'na oko', z wyobraźni, itp. Jak ktoś wykonuje wg gotowego schematu na dany rozmiar, często się nie zastanawia, czy może nie lepiej byłoby coś zmienić. Ot, dzierga i cieszy się, ze mu wychodzi. :-)

    A wykonywać coś nie do końca we własnym stylu zdarza się i mnie. Niedawno robiłam dla maniaczki fioletów i szal i mitenki. W słońcu aż mnie raziło w oczy. Z czasem się przyzwyczaiłam. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może tutaj uda mi się skomentować...
    Dziś rano zachwycił mnie drobniutki śnieg,który migotał w słońcu jak miliony brokatowych drobinek,ale tak minimalnych,że nie błyszczały tylko migotały własnie. To samo wrażenie odniosłam gdy spojrzałam na pierwsze zdjęcie. Tez zachwyca migotliwym blaskiem. Śliczna wełenka.
    I możesz się nawet biczować samokrytycznie a ja i tak wiem swoje. Zrób worek na ziemniaki tez będę zachwycona,nawet porazkami kolorystycznymi :P
    Ps. Może dziś mi się uda napisać ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ...Fanaberio..dzisiaj we Fr wg.tradycji wszyscy smaza nalesniki
    "les crêpes" :)))
    ...ide smazyc :)
    ..i marzyc o Twojej welence :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Basiu - wełna urocza , widać jak pięknie załamuje się w niej światło (na pierwszym zdjęciu).
    I jakoś nie widzę porażki farbiarskiej , może dlatego żem ślepa...;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kolory piekne! Co tu duzo mowic!Za to w Rzymie szykujemy sie na snieg,nawet szkoly zamkneli!Pozdrawiam! godlesia

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tam nie widzę żadnej porażki, ale to zapewne dlatego, że takie kolory lubię:)))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wełna i kolory przecudne. Moje kolory:-) Uwielbiam właśnie takie (choć mówią że lepiej wyglądam w bardziej jaskrawych :-) Ale ja noszę właśnie takie. Chętnie bym przebyła te "kilka " kilometrów po wełenkę :-)
    Pozdrawiam z mroźnej Polski - beret jak najbardziej wskazany przy -20 st.
    p.s. oglądam jeszcze zdjęcia z poprzedniego wpisu. Tunika jest rewelacyjna. Po nią to na pewno bym pojechała nawet do Normandii :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Basiu,
    mimo wszystko,śliczna wełenka,a jak ktoś kocha bereciki to ten jak znalazł dla niego.A w świetle to chyba każda zyskuje....
    Laura fajnie napisała:zrób worek na ziemniaki....Zgadzam się z nią;D
    Basiu zdrówka życzę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. No to ja bym takie porażki mogła mieć codziennie. Berecik fajny. Te kolory mi się podobają, bez światła też. Pozdrawiam z zamarzniętej wsi

    OdpowiedzUsuń
  19. Naprawdę nie wiem, gdzie ta porażka. Dosyć delikatne w kolorze i stonowane, ale ładne!

    OdpowiedzUsuń
  20. Basiu - lśni ten wełenkowy klejnot, widać światło, widać ruch!

    OdpowiedzUsuń
  21. Wełenka w moteczkach zachwyca blaskiem, kolorami zresztą też.
    I wierzę w to, że beretka też Cię Basiu zachwyci w momencie jak - to mówią - trafi swój na swego.

    OdpowiedzUsuń
  22. Z innej beczki. W Rzymie na razie deszcz ze sniegiem.Pozdrawiam.godlesia

    OdpowiedzUsuń
  23. An, dziękuję :)

    Tinki, ja też, ja też - a o naleśnikach coś wiedziałam, kiedyś... i na pewno nie wpadłabym, że to 2 lutego :)

    JotH, dziękuję. Masz absolutnie rację. Niestety, robienie na oko, nawet u tych którzy mają doświadczenie kończy się. Nie ma wyjści - trzema mierzyć :)


    Laurko, hahaha - to ja Ci ten worek zrobię. W wolnej chwili :)))

    Kocurku, dziękuję. Jest, jest. Beretka bez światła jest bardzo mdła i jakaś taka.... nijaka. No ale, nie popełnia błędów ten, co nic nie robi :)

    Godlesiu, trzymam za Ciebie kciuki w tym mrozie. Teraz to i u nas jest zimno, a w Polsce w Bieszczadach poniżej -30!

    Małgosiu, dziękuję :)

    Ciumciawo, dziękuję. Przy tej temperaturze to do beretki trzeba by jeszcze uszankę dorobić :))))

    Marylko, no trzeba beretce znaleźć amatora i się problem skończy.A wirus żre mnie już z miesiąc i raz dobrze, raz źle.... męczące mocno :(

    Iwona :))))

    Rogata Owieczko, tak mnie przekonujecie do tych kolorów, że zaczynam wierzyć, że one są po prostu w guście dla innych :)))

    CU@5, no właśnie, one chyba wyszły za delikatne. Ale już nic nie mówię. Nic :)))

    Kankanko, Aniu - dziękuję :) W słońcu są naprawdę urzekające.

    Gosiulku, dzięki :) Tak sobie myślę, że gdyby słońce świeciło non stop, mogłabym przestać kłaść się spać w ogóle ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Czytając wcześniejsze komentarze mogę się podpisać pod tym, że w Twoim wykonaniu nawet ten przysłowiowy worek na kartofle będzie dziełem sztuki :))) Zdjęciami jestem zachwycona. Kolorystyką beretki też i wiem, jakie cuda potrafi uczynić światło. I aż szkoda, że ja w beretkach, z antenka lub bez, wyglądam... jak w beretce ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pada snieg! W Rzymie!godlesia

    OdpowiedzUsuń
  26. piękne zdjęcia!! na wełnie się nie znam, mnie się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kolory zachwycajace, ale dlaczego mi sie zawsze podobają włóczka, a w robótce już nie tak bardzo? Często jestem rozczarowana efektem dziergania, chociaż nie mogłam się napatrzeć na moteczki. Pozdrawiam z mroxnego Łańcuta Beata

    OdpowiedzUsuń
  28. W Rzymie lezy snieg! Zamkniete sklepy i nic nie jezdzi!Ludzie!Pozniej ide robic zdjecia!godlesia

    OdpowiedzUsuń
  29. Ładnie piszesz o świetle w Normandii i o kolorach :)
    Sama nie noszę beretów, ale kolor tej wełenki jest cudny - patrząc na pierwsze zdjęcie zobaczyłam z niej cudownie pastelowy sweter z lekkim jedwabnym połyskiem, w którym igra światło :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mnie się też ta "porażka" podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Intensywnie Kreatywna, Wy mnie z tym workiem nie prowokujcie, bo zrobię i nakaże chodzić :)))

    Beatko, kiedy nie farbowałam , z kolorów lubiłam tylko szary i zupełnie nie podobały mi się te " amerykańskie melanże"
    Wszystko zmieniło się kiedy zaczęłam prząść....dzikość obudziła się w moim poczuciu kolorów :)))


    Wiewióreczko, sweterek mówisz...hmmm, no ja pomyślę :)

    Zuleczko, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Basiu - nie chcę być złośliwa ale kochana Ty sobie przetrzyj koniecznie okulary :) - przecież te kolory są bajeczne i cudne.

    OdpowiedzUsuń