sobota, 22 września 2012

33.



Kiedy człowiek budzi się rano i widzi coś takiego…




dzień musi być udany;)

Tydzień temu , Światowy Dzień Przędzenia spędziłam w przecudnym miejscu . Lyons la Foret to malutkie miasteczko w środku sennej i pięknej Normandii. Mówi się, że jedno z piękniejszych. Nieodparty urok przyciąga  filmowców  i  artystów - przez chwilę przebywał w Lyons sam Maurycy Ravel... swoją drogą...  Jak On tu trafił?! 
Tak czy siak. Warto, naprawdę warto do Lyons la Foret zaglądnąć. Na spacer, na przechadzanie się,  na pobycie.





Udało mi się nawet, jak na ten dzień przystało,  znaleźć  akcent przędzalniczy. Wełna z tutejszych owiec ( rasa nieznana ;) , szorstka, puchata , pięknie skręcona, działający kołowrotek, ale jedynie jako ozdoba, bo w sklepie nikt nie umie.  Nabyłam trochę runa, może się zakocham :)





A potem jeszcze do zameczku, pooglądać współczesne, mocno artystyczne instalacje - z całego świata.Taka fanaberia właściciela.
Ta powyżej mnie rozczuliła ;) 



Ostatnie notki mogłyby wskazywać, że blog zmienia charakter. To tylko pogłoski – nie wierzcie temu, co widzicie ;)  Już się pogodziłam, że zapiski bez akcentu wełnianego mają marne szanse na komentarze, ale  jak widać, trudno mnie zniechęcić :)
W Pradze za mało pisałam o niej, za mało było było tego, co obok wełny, za mało zdjęć i myśli. Teraz nie chcę przegapić momentu, który kiedyś będę mogła wspominać czytając to,  co tu.


piątek, 14 września 2012

32.

Pamiętacie?

W ubiegłym roku wystawa odbyła się po raz pierwszy. Teraz mamy jej drugą edycję!  Już 29 września w Pradze. Jeśli ktoś miałby ochotę, serdecznie zapraszam w imieniu organizatorki Danieli Linhartovej!
Niestety, mnie tym razem nie będzie. Ale już szykuję się na następne ;)





A skoro tak reklamowo to jeszcze link do zdjęć z mojej okolicy.  Bardzo mam tu pięknie :)
Niestety, kliknięcie na obraz powoduje przeniesienie do galerii autora zdjęć a tam już nie tylko moja okolica, ale też zapraszam :)

środa, 12 września 2012

31.

Pisanie o tkaniu choć przyjemne, łatwe nie jest. Nie sposób uciec od fachowego nazywania poszczególnych części krosien i wykonywanych czynności.
Zainteresowanym szczerze polecam linki o budowie krosien ( dwa posty wstecz ) oraz filmy ( you tube ) o tym, jak krosno tka i jaka jest zasada pracy na nim. Można do tego celu wykorzystać również filmy instruktażowe choćby firmy ashford .

A co u mnie?
Się tka. Wybrało się wzór ( ten sam co poprzednio ) i się tka. Co wyjdzie zobaczymy ;)

Wzory na krosnach można wybierać na różne sposoby. Najczęściej służą do tego nicielnice. W moim wypadku nicielnicę stanowi drążek, do którego „ przywiązałam” za pomocą sposobu pokazanego tu odpowiednie nici osnowy.

Na krosnach ze sztywną nicielnico- płochą wzoru, o jakim piszę, nie da się wybrać ( choć ja bym próbowała ;)). Ale książka „The Weaver’s Idea Book „ Jane Patric pokazuje całą masę ciekawych możliwości jakie te krosna dają.
 

Wzór, który Wam pokazuję pochodzi ze strony: http://rigidheddleweaving.com
Znajdziecie tam również naukę sposobu jego „ czytania”. Ale dla tych, którzy wolą polski, krótka instrukcja.

Rysunek poniżej przedstawia wszystko, co musimy wiedzieć o wzorze.
U góry, w poziomie widnieje czerwona linia. To informacja o osnowie. Oznacza ilość użytych kolorów oraz nici osnowy przypadającej na wzór. Tu, jak widać mamy jeden kolor osnowy i 12 nitek na wzór. Od nas zależy, czy zostawimy osnowę jak we wzorze w czerwonym kolorze, czy zdecydujemy się na coś innego.
Pod spodem widnieje tabela z liczbami w liniach 1, 2, 3. To ilość nicielnic. Wzór będą wybierały 3 nicielnice.
Pierwsza nicielnica podnosi nitkę 1 osnowy, potem 4, potem 8, potem 11 itd.
Druga nicielnica podnosi nitkę: 2, 5, 7, 10 itd.
Trzecia nicielnica podnosi nitkę: 3,6,9,12 itd.
Na pasku pionowym, obok wzoru, mamy  kolejność podnoszenia nicielnic, kolor watku i ilość nitek wątku na wzór:
Pierwsza podnosi się nicielnica 2, potem 1, potem 3,2,1,3,1,2,3,1,2,3.

Wzór powtarzamy tak długo aż skończy się nam osnowa albo osiągniemy oczekiwaną w naszym projekcie długość :)


Niestety, nie wszystkie wzory są tak prosto i czytelnie opisane. Jeśli jednak zrozumiemy zasady, każdy wzór możemy przełożyć sobie na taki schemat. Moim zdaniem  najlepszy jaki widziałam.

W praktyce, u mnie, dzieje się to tak :)

Mocuję backstrap z osnową do rowerka treningowego,bo taki rowerek  to mnóstwo możliwości :)



Następnie wybieram wzór.
Drążaki  na zdjęciu z numerami to moje nicielnice. Kiedy założę backstrap na siebie,  podnosząc je,  wybieram wzór. Utkany wzór nawijam  na belki ( te dwie razem u dołu zdjęcia ). Teraz jeszcze wzoru nie wiadać i być może , będzie on bardziej widoczny tylko na lewej stronie :)

Drążki  u góry zdjęcia stabilizują moje nici osnowy. Jak widać,  ciągle nie mam bidła ( płochy ), ale to ostatni raz. Nie ma szans,  by bez niej bez nerwów utrzymywać odległość nici osnowy.
Szkłem doopy nie utrzesz, ale jak się baba uprze, to porażka jest jej drugim imieniem :)


czwartek, 6 września 2012

30.

Moje osnuwanie – a może poprawniej osnowanie(?)
Część I

Jak ze wszystkim, co fascynuje, po skończeniu „ gęsich oczek – Kate, DZIĘKUJĘ „  w wersji szaro – kremowej, zabrałam się za następne. Teraz to naturalna  baby alpaka ( też szara )  i cieniowany, różowo – buraczkowy  jedwab tussah. Oczywiście, wszystko  ręcznie przędzione i farbowane.



Tym razem postawiłam  na nici bez energii, dobrze wyprostowane i  lejące. Alpaka przez swoje właściwości to doskonały kompan jedwabiu. Idealna również do przędzeń typu worsted ( gładka, mocna , bez dodatkowego  „ napuszenia”  ). Susząc, naciągnęłam ją na motowidło bębnowe, co zaskutkowało wełną  gładką i równą jak stół. Tak chciałam.



Doooobrych parę godzin zajęło mi osnuwanie. Niestety, to zawsze trwa. Najszybciej osnuć można backstrap , kiedy nie planuje się na nim pracować z nicielnicami oraz krosna typu  rigid heddle / ze sztywną nicielnico – płochą.

Dobrze założona osnowa jest dużo ważniejsza niż przetykanie nici wątkiem. U mnie,  ze względu na niewielkie doświadczenie z backstrapem oraz chęci pracowania z nicielnicami, to jeszcze ciągle szukanie najwygodniejszego i najefektywniejszego  sposobu snowania ( zakładanie osnowy ).

Póki co, pracuję bez snowadła ramowego
Na razie wykorzystuję domowe sposoby i pomysły ;) Z jednej więc strony pojawiła się komoda z szufladami, w których umieściłam pierwszy drążek backstrapu, z drugiej, stojak od manekina, a w środku stojak od lamy malarskiej ( nie ma go na zdjęciu, bo przypomniałam sobie o nim, robiąc je ;)

Nici zostały założone tak, jak na rysunku poniżej :)
 

Następnie, drążek z szuflad delikatnie wysunęłam, osnowę z drążka od stojaka manekina przełożyłam na drugi drążek backstrapu, a w środek ( tam gdzie był stojak lampy ) włożyłam dwa drążki, które później umożliwią mi przesuwanie nicielnic i utrzymają stabilność całości.





A teraz wzór! Ale to w drugiej części ;)

niedziela, 2 września 2012

29.



Przepraszam za zamieszanie z postami. Blogspot fiksuje. To, co napisałam wczoraj okazło się niewidoczne dla większości. Dziś, dla odmiany niczego nie można było aktualizować...

Zapraszam post niżej :)

sobota, 1 września 2012

28.

 
Pierwsza tkanina na backstrapie z nicielnicami skończona.
Jestem bardzo, bardzo zadowolona i choć efekt daleki  jest od idealnego,  będę go tej zimy mieć często przy sobie.  Myślałam, że tkanina wyląduje  w skrzyni … a tu taka niespodzianka :)



 
Trzeba Wam wiedzieć, że zakładanie nicielnic na backstrap tak, aby powstająca tkanina podobna była do tej z tradycyjnych ( poziomych ) krosien,  nie jest aż tak bardzo popularne. Przypomina w wielu wypadkach twórcze eksperymentowanie . Większość osób, które to pokazały  i opisały ,  dołożyła do swojego backstrapu bidło zwane też płochą lub sztywną nicielnico- płochę. Dzięki nim nici osnowy utrzymują stałą  odległość, nie przesuwają się i zapewniają dość wygodną pracę. Po co zakładać nicielnice, płochy, bidła na back strap ? Po to, by na tkaninie możliwe było wyrabianie różnych wzorów .



 
Nie byłabym sobą , gdybym nie spróbowała po swojemu ;)
Osnowę założyłam bez bidła, od razu na wałki backstrap’u. Niestety, nie byłam wystarczająco staranna w zachowaniu  tej samej długości nitek osnowy, co potem sromotnie się na mnie zemściło. O ile na normalnym warsztacie tkackim nici osnowy przecina  się i przywiązuje  do wałka podawczego korygując naciąg i długość, o tyle na backstrapie w sposobie osnuwania jaki wybrałam,  było to niemożliwe :(
Lekko falujący brzeg, rozchodzące się nici osnowy to właśnie złe osnucie. Do tego  wełna  wybrana na wątek była  za  puchata i elastyczna, i  choć rozciągana na brzegach, sprężynowała w środku tkaniny dobijając wzory mocno do siebie ;)



 
Przekonałam się również, że na backstrap’ie nici osnowy, należy kłaść  bardzo blisko siebie, nawet wówczas gdy zakłada się nicielnice. Nie da się, jeśli nie mamy sztywnej płochy,  rozciągnąć ich tak, by powstająca tkanina była np. luźna ( luźno tkana ).  

 
Mój backstrap to zestaw takich jak poniżej, deseczek i drążków.

1.     Bidło – dobijak
2.  Wałki do przytrzymywania osnowy
3.  Czółenka
  4.   Nicielnice ( ! )



Jak je zmontować razem pokazuje zdjęcie pochodzące ze strony  www.spirasolaris.ca



Backstrap nie ma żadnej ramy. Jest ruchomy. Z jednej strony montuje się go do czegoś, co się nie przesunie, a z drugiej, za pomocą pasa biodrowego ( backstrap ),  zakłada go tkaczka.
Domyślam się, że to o czym teraz piszę nie do końca dla wszystkich jest czytelne, ale z czasem mroki się rozjaśnią :)